Wesele bez napisu „love”? Nie w Warszawie

Mam za sobą jeden ślub i jeden rozwód. Przed sobą jeden ślub i mam nadzieję, że już żadnego rozwodu. Marcin oświadczył mi się niedawno, a ja się wahałam. Przekonałam mnie moja siedmioletnia córka, że powinnam się zgodzić, bo podobno nie ma dużo „takich kolesi” w Warszawie.

Dzięki córeczce mam napis LOVE na weselu

napis love na wesele warszawaCóż, jeśli on atak powiedziała to niech tak będzie. W końcu na jej szczęściu zależy mi najbardziej. To ona również zażyczyła sobie napis „LOVE” na weselu. Nie mam pojęcia skąd jej się to wzięło. Na pewno wie, że „love” oznacza miłość, ale skąd pomysł, że takie napisy możną wypożyczać? Ja już teraz wiem, że można, bo sprawdziłam w internecie. Wcześniej nie miałam żadnej wiedzy na ten temat, ale gdy Kasia wciąż truł, że chce zobaczyć napis, musiałam się tym zainteresować. Wpisałam na odczepne: napis love na wesele warszawa i wyniki wyskoczyły. Skąd ona wiedziała. Okazało się, że podświetlane napisy robią furorę na weselach, warszawskich i nie tylko. Pomysł przyszedł z Zachodu. Może widziała to w jakimś filmie? Szczerze mówiąc nie przepadałam za takimi dekoracjami, ale zapytałam na wszelki wypadek Marcina. Odpowiedział: „w końcu uprawiamy love cały czas i wszyscy o tym wiedzą, więc jestem również za”. Nie wiedziałam co powiedzieć. Zadzwoniłam do jednej z firm, upewniłam się co do ceny i przyklepałam termin. Będę miała napis „love” na moim weselu – potarzałam sobie w głowie i uśmiechałam sama do siebie. A miało być tak minimalistycznie… Cóż, moja córka miała siłę przebicia, a ja nie potrafiłam jej odmówić.

Kocham ją bardzo i stąd czasem aprobuję jej dziwne mniej i bardziej pomysły. Niektóre są dziecinne, jak te bym nosiła bluzki w zielone grochy, a niektóre bardzo poważne, jak te bym wyszła na mąż, „bo inaczej będę cierpieć na samotność”.