Odzież robocza i wyprawa do lasu

Uwielbiam wyprawy do lasu, niekoniecznie na grzyby. Lubię po prostu tak sobie pospacerować w ciszy i spokoju. Ostatnio byłam w lesie dwa dni temu z rodziną, mężem i dwoma córkami.

Odzież robocza ze sklepu męża jest wspaniała

odzież roboczaPięknie było. Szum wiatru, śpiew ptaków, niezidentyfikowane szemrania. Cudnie!. Mąż wziął rękawice robocze z myślą, że może znajdzie jakieś grzyby. W sumie to wszyscy je mięliśmy, gdyż znajomy męża prowadzi sklep z obuwiem roboczym i często, gęsto obdarowuje nas różnego rodzaju odzież robocza sklep. Raz nawet podarował nam robocze buty, które pachniały jak bukiet leśnych kwiatów. Niestety nie powiedział, jaki jest producent obuwia roboczego o tak zniewalającym zapachu. Zamówiłabym kilka par przez internet, dla każdego członka rodziny po jednej. Dzieci byłyby wniebowzięte. Ale wróćmy do mojego ukochanego lasu. Chodziliśmy sobie we czwórkę leśnymi ścieżkami. Córki co jakiś czas pokrzykiwały radośnie, gdy zobaczyły jakiegoś pięknego kwiatka, albo wtedy, gdy tata znalazł grzyba. W większości przypadków były to gatunki trujące, co kończyło się zawsze dłuższym wykładem ze strony męża, jak wyglądają i dlaczego nie można zrywać trujących grzybów. Ja natomiast wsłuchiwałam się w odgłosy lasu. Gdy były to jakieś na pierwszy rzut oka wydawałoby się dziwne szmery, delikatnie straszyłam dzieci, że zbliża się wilk albo niedźwiedź.

Już one mnie dobrze znają. Wiedziały, że je nabieram. Ale jak zwykle przybiegły do mnie i mocno się przytuliły. Uwielbiam te ich uściski. W ogóle uwielbiam moje córki, moją rodzinę. Nigdy się z nimi nie nudzę.