Agencja social media – antyreklama

Pewnego razu, pracując w sklepie z kosmetykami byłam świadkiem i poniekąd uczestnikiem nieszczęśliwej sytuacji. Szefostwo wyszło szybciej, a ja z koleżanką zostałam i musiałam się patyczkować z ciężkimi klientami.

Agencja social media w kryzysowych sytuacjach

agencja social mediaSzczerze mówiąc, duża część winy za sytuację leżała po stronie mojego szefostwa właśnie, bo to oni tym klientom nie chcieli pójść na rękę. Klient nie nasz pan. Po kolei jednak! Zostałyśmy same w sklepie, a klient chciał zwrócić szampon kupiony tego samego dnia, ponieważ okazało się, że jest niewłaściwy. Marudził przy tym, że nie wyjdzie dopóki mu nie oddamy pieniędzy, a w sklepie nie było takiej możliwości, bo polityka firmy zakładała jedynie wymiany. Klient jednak nie chciał wymienić, groził, że reklama w mediach społecznościowych będzie odpowiednia. Telefon do szefa poskutkował jedynie jego wściekłością. Konsekwencja jednak była taka, że w końcu musiał przyjechać, bo byśmy sklepu do jutra nie zamknęły. No i się w końcu jakoś dogadali, ale szef jeszcze musiał sobie na państwa pokrzyczeć zamiast odpuścić w tak wyjątkowej sytuacji i zwrócić te dziesięć złotych. My nie miałyśmy żadnej takiej mocy decyzyjnej. Cóż, każda agencja social media powiedziałaby, że pal licho. Jak człowiek uparty, to lepiej niech druga strona ustąpi. Niestety, czasami trafi na siebie dwóch upartych i wtedy to jest naprawdę ciężka sprawa.

W końcu jednak rozwój wypadków jakoś musi się naprzód posunąć, bo przecież nie można stać tylko w jednym miejscu i czekać. Warto czasami odpuścić, a przez to nie musieć się martwić o antyreklamę w mediach.

Źródło informacji – http://www.mondaypr.pl